Posts Tagged ‘wyprawa’

Wychodzimy z założenia, że poznać lokalną kulturę t w dużej części jej spróbować. Oprócz lokalnych, tradycyjnych potraw o których później próbowaliśmy też znaleźć lokalne smaczki, których chyba na co dzień byśmy nie jedli. W każdym z miejsc, które odwiedziliśmy coś się udało znaleźć.

IMG_0570

Zupa jak zupa. Zamówiona przez znajomych w restauracji w centrum Pekinu. Ogólnie to była zupa ze świnki z tofu. Ładnie pływające kostki i obowiązkowo w zestawie słomki żeby wypić z nich szpik 🙂 Gotowana wiele razy dlatego mętna ale to nie pierwszy raz w Chinach kiedy tak to wyglądało. To co wyglądało jak makaron było tofu w paskach. Tradycyjnie gdy trochę zupy odparuje lub się ją po prostu zje to obsługa przynosi i dolewa do garnka, który cały czas się gotuje na środku stołu.

IMG_0244

Wszędzie pisano zjedzcie kaczkę po pekińsku bo jest rewelacyjna. Powiem krótko – zła nie jest ale tania też nie. Wokół kaczki po pekińsku zamówiliśmy kilka dań z podobnego źródła. Na stole więc znalazły się żołądki z kaczki (dość smaczne) i kacze nogi. Pisząc nogi mam na myśli to z samego końca na czym kaczka stoi (stopa?). Smakuje to jak nie do końca ugotowany makaron i gdyby nie sos sojowy to ciężko o jakiś konkretny smak.

IMG_0480

Tofu. Tofu w Chinach możemy znaleźć na każdym kroku. W różnych postaciach i smakach lecz zawsze. Żółty ser jest rzadkim rarytasem. Z całego wachlarza tofu zdecydowaliśmy się spróbować jego nieco innej wersji o wdzięcznej nazwie Stinky Tofu. W wielkim skrócie to mamy do czynienia z spleśniałym, smażonym tofu, przy którym nasze francuskie sery to perfumy 🙂 Miałem wrażenie, że pełnia zapachu ujawnia się dopiero w momencie gryzienia …

IMG_0047 (3)

Pani sprzedająca stwierdziła, że te są najlepsze bo one mieszkają w bambusach. Jakieś chrabąszcze chyba. Jak na Syczuan przystało posypane chili i usmażone. A właściwie to najpierw usmażone. Jaki smak? Hmm smak chili głównie. Pancerzyków, nóżek i czułków w smaku czuć nie było. Chrupały porządnie ale w środku raczej suchy (nic nie wypływało;)). Pierwszym skojarzeniem był popcorn ale ta brązowa część popcornu, która zostaje.

IMG_0457

Idąc tropem smażonego jedzenia na patyku w Pekinie skusiliśmy się też na skorpiony. Porównywalne do opisanych wyżej insektów lecz bez chili i tym razem coś w środku było. Znaczy nie były aż tak suche. Przy skorpionie chyba bardziej problemowe mogą być wrażenia wizualne. Czy to szczypce czy kolec jadowy nie do końca zachęcają do schrupania. Myślę, że są one produktem lekko turystycznym i nie jedzonym do każdego obiadu lecz doświadczenie ciekawe.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W większości programów w telewizji o dziwnym jedzeniu pojawia się durian. Wygląda bardzo sympatycznie. Wieść niesie, że to najbardziej śmierdzący owoc świata. W moim odczuciu nie zapach jest najgorszy. Cały zestaw składający się z zapachu (coś zgniłego), smaku (dalej coś zgniłego połączonego z cebulą) i konsystencji (taka papka) daje efekt końcowy. Pierwsze wrażenie miałem, że to kolejny produkt dla turystów lecz gdy w osiedlowym supermarkecie przyszła dostawa durianów ludzie w kolejce stali. Coś w tym musi być ale co nie mam pojęcia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mniej spektakularne ale lokalne. Znaleźliśmy w sklepie ogórki kiszone. Tak przynajmniej myśleliśmy patrząc na opakowanie. Ogórki okazały się mocno konserwowymi z dużą ilością przypraw. Zjedliśmy po jednym i wystarczyło na próbę. Tego produktu nie polecę w dużych ilościach.

IMG_0147

Jedzenie na patyku jest dość popularne w Chinach. Tym razem macki ośmiornic smażone. Niestety w tym wypadku były przesmażone i za twarde. Na ulicach na patykach można dostać wiele ciekawych rzeczy od owadów, przez owoce morza i różnorodne mięsa. Część dań nie tak spektakularna jak owady ale bardzo smaczna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na koniec coś czego nie spróbowaliśmy 😉 Może następnym razem – pieczone królicze głowy 🙂 Smacznego 🙂

Sezon wczasowy jeszcze nie rozpoczęty. Jadąc w podróż jedną z rzeczy, które mnie ciekawią są lokalne ceny w sklepach. Podrzucę kilka cen z minionego weekendu. Ceny są z 25 V 2013 przy kursie 1 kuna = 0,56 zł. Pochodzą one z Zadaru i okolicy (Dalmacja).

Targ/ulica:OLYMPUS DIGITAL CAMERA

-Suszone figi – 50 kn/kilo

-Burek z serem (ciastko) – 10-12 kn

-Czereśnie – 30 kn/kilo

-Miód z figami – 28 kn

-Magnes na lodówkę – 15-40 kn

-Worek z lawendą – 20-50 kn

-Spaghetti na lotnisku – 45 kn

-Pizza Calzone na starym mieście – 45 kn

-Zupa rybna lub krewetkowa – 25 kn

Supermarket:

-Pomarańcze – 8,99 kn/kilo

-Kawa 3 w 1 – 2,29 kn

-Woda niegazowana – 4- 5  kn/litr

-Ser kozi – 75 kn/kilo (widzieliśmy i takie za 500 kn)

-Sok pomarańczowy – 8,99 kn/litr

-Chleb – około 6 kn

-Lokalne alkohole – 9,90 kn/0,1 litra

-Wino – od 20 kn

-Piwo – od 6 kn

-Salami (pakowane) – 9,99 kn/100g

-Oliwki – od 10 kn

Inne:

Bilet Zadar lotnisko-centrum – 25 kn

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERARuch uliczny w Chinach jest jedną z rzeczy, które obawiam się że u nas by nie zdały egzaminu. Pierwszym charakterystycznym elementem jest trąbienie ostrzegawczo-wszechobecne. Skręcam to zatrąbię, wyprzedzam a to może, dojeżdżam do skrzyżowania to może klakson. Po kilkunastu dniach jednak da się zauważyć, że ma to swoje plusy. Kolejnym elementem jest ogromna ilość samochodów i podobna ilość motorów, skuterów i pojazdów zbudowanych na bazie motoru. Często gdy te dwu lub trzykołowe pojazdy dojeżdżają do skrzyżowania i mają czerwone zamieniają się w pieszych i przejeżdżają po pasach. I tu dochodzimy do tematu pieszych, z których bardzo wielu zwłaszcza w Pekinie nie widzi czerwonego światła. Przechodzi się przez ulicę zawsze i wszędzie (co również po kilku dniach jest do przywyknięcia i używania). Podobno podczas naszego pobytu wprowadzono nowe prawo wprowadzające mandaty za przechodzenie na czerwonym ale wiele to według mnie wizualnie nie zmieniło. Finalnie też zazwyczaj panuje zasada większego pojazdu i właśnie te mają pierwszeństwo w sytuacjach dziwnych a tych nie mało. Pozytywne na pierwszy rzut oka jest jakoś samochodów na chińskich droga (mało które mają więcej niż 3-5 lat). W całym kraju buduje się wiele autostrad a każde większe miasto ma co najmniej kilka (Pekin 7) ringów – wewnętrznych obwodnic lecz korki mimo tego są ogromne. Europejskie prawo jazdy w Chinach jest nieważne trzeba zdać dodatkowe egzaminy. Może to i dobrze;)

Widok z hotelu na skrzyżowanie w Xi`an

Zanim światło dzienne ujrzą zdjęcia, relacje i filmy garść liczb 🙂

ponad 20 000 km samolotami

ponad 3 000 km pociągami

ponad 200 km metrem

ponad 100 km lokalnymi busami

ponad 50 km na piechotę

ponad 50 km taksówkami

ponad 1500 zrobionych zdjęć

potraw spróbowanych – wiele 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po dwóch tygodniach jesteśmy już w domu. Dwa tygodnie pełne interesujących miejsc, ciekawych potraw, zderzeń kulturalnych i eksperymentów kulinarnych. Plan wykonany prawie w stu procentach. Czas wrócić do rzeczywistości a lada dzień spróbuję opisać najciekawsze zdarzenia, smaki, miejsca 🙂Image

Prawie półmetek

Posted: Kwiecień 13, 2013 in Podróżnicze
Tagi: , , , , ,

Prawie połowa za nami. Odwiedziliśmy już Pekin, Xian a aktualnie jesteśmy w Chengdu. Wczoraj wieczorne spacery po mieście a dzisiaj jedziemy do pand 🙂 Dużo wrażeń, dużo lokalnych przysmaków 🙂

Wieczór w pekinie

Posted: Kwiecień 7, 2013 in Foto, Gotowanie, Podróżnicze
Tagi: , , , ,

Po dwóch 12 godzinach lotu, kilku w dubaju i pociągu jesteśmy w pekinie. Okolice hotelu trzeba obejść dokładnie będzie z aparatem bo dość urokliwe. W chińskim sklepie jak to w chińskim sklepie równości sporo. Dzisiaj przed snem grupki groszkowe padły na pierwszy ogień. Fb nie działa więc na razie tam nic nie będzie 🙂