Archive for the ‘Podróżnicze’ Category

Przyzwyczajony do tanich linii, czarterów i zdecydowanie nie tanich lecz słabych rejsów czekałem z niecierpliwością na możliwość przetestowania co mają do zaoferowania najlepsze linie świata wg skytrax. Z tego co piszą na swoich stronach posiłki we wszystkich klasach są te same. Różnią się tylko formą podania. Po wejściu do samolotu każdy pasażer dostaje menu w dwóch lub trzech językach. W zależności od długości rejsu mamy w nim jeden lub dwa posiłki (śniadanie, obiad) i często przekąski dostępne przez cały czas (np. nudle). Przez cały czas lotu dostępne są za darmo napoje i alkohol (wyłączając szampana). Rzeczą, którą pierwszy raz widziałem są naklejki na fotel i w nich ta przydatna mówiąca „Proszę obudzić na posiłek” 🙂 Każdy posiłek oprócz dania głównego to także dodatki takie jak sałatki, woda, sok, przekąski (krakersy, ciastka), czekoladka i deser (mus, ciasto, etc.)

IMG_0606

Ryż z kurczakiem Tikka

IMG_0603

Śniadanie kontynentalne – omlet, kiełbaska, warzywa, croissant

IMG_0049 (2)

Pure ziemniaczane z wołowiną i warzywami

IMG_0048 (2)

Ryż z sosem z baraniny i warzywami

IMG_0024 (2)

Pure ziemniaczane, warzywa i filet z kurczaka

IMG_0023 (2)

Ryż z warzywami i baraniną

IMG_0005 (2)

Arabskie śniadanie (różne sery, humus, arabski chleb, sałatki)

Znam dużo ludzi, którzy za granicą jedzą w Mc albo KFC bo to pewne i znane. Jak już wiadomo ja należę do grupy, która je różne rzeczy ale i KFC w Chinach sprawdziliśmy.

Pierwsze wrażenie było takie, że są dwa rodzaje KFC. W jednej mamy normalne zestawy i kubełki takie jak w Polsce w cenach podobnych lub wyższych. W drugiej natomiast mamy zestawy lunchowe, dania oraz namiastka lokalnych smaczków. Druga opcja jest również tańsza (zestaw Zinger niecałe 8 zł). W większości fastfoodów w Chinach mają wydrukowane i zalaminowane menu obrazkowe, które w razie przyjścia osób zagranicznych nagle pojawia się spod lady. Często do frytek dostajesz kilka keczupów żeby przypadkiem nie podejść i nie pytać w swoim kosmicznym języku o coś a Cola najczęściej jest nalewana do kubków wcześniej i czeka na zamówienie lekko się rozgazowując. Ogólnie smaczne i niedrogie a o różnych porach inne menu.

IMG_0240 (2)

Zestaw Zinger i drugi z kanapką z dwoma filetami sosem z czerwonego i zielonego chilli

IMG_0534 (2)

Zupa z kulką z jakiegoś ciasta

IMG_0541

Danie kolacjowe

Wychodzimy z założenia, że poznać lokalną kulturę t w dużej części jej spróbować. Oprócz lokalnych, tradycyjnych potraw o których później próbowaliśmy też znaleźć lokalne smaczki, których chyba na co dzień byśmy nie jedli. W każdym z miejsc, które odwiedziliśmy coś się udało znaleźć.

IMG_0570

Zupa jak zupa. Zamówiona przez znajomych w restauracji w centrum Pekinu. Ogólnie to była zupa ze świnki z tofu. Ładnie pływające kostki i obowiązkowo w zestawie słomki żeby wypić z nich szpik 🙂 Gotowana wiele razy dlatego mętna ale to nie pierwszy raz w Chinach kiedy tak to wyglądało. To co wyglądało jak makaron było tofu w paskach. Tradycyjnie gdy trochę zupy odparuje lub się ją po prostu zje to obsługa przynosi i dolewa do garnka, który cały czas się gotuje na środku stołu.

IMG_0244

Wszędzie pisano zjedzcie kaczkę po pekińsku bo jest rewelacyjna. Powiem krótko – zła nie jest ale tania też nie. Wokół kaczki po pekińsku zamówiliśmy kilka dań z podobnego źródła. Na stole więc znalazły się żołądki z kaczki (dość smaczne) i kacze nogi. Pisząc nogi mam na myśli to z samego końca na czym kaczka stoi (stopa?). Smakuje to jak nie do końca ugotowany makaron i gdyby nie sos sojowy to ciężko o jakiś konkretny smak.

IMG_0480

Tofu. Tofu w Chinach możemy znaleźć na każdym kroku. W różnych postaciach i smakach lecz zawsze. Żółty ser jest rzadkim rarytasem. Z całego wachlarza tofu zdecydowaliśmy się spróbować jego nieco innej wersji o wdzięcznej nazwie Stinky Tofu. W wielkim skrócie to mamy do czynienia z spleśniałym, smażonym tofu, przy którym nasze francuskie sery to perfumy 🙂 Miałem wrażenie, że pełnia zapachu ujawnia się dopiero w momencie gryzienia …

IMG_0047 (3)

Pani sprzedająca stwierdziła, że te są najlepsze bo one mieszkają w bambusach. Jakieś chrabąszcze chyba. Jak na Syczuan przystało posypane chili i usmażone. A właściwie to najpierw usmażone. Jaki smak? Hmm smak chili głównie. Pancerzyków, nóżek i czułków w smaku czuć nie było. Chrupały porządnie ale w środku raczej suchy (nic nie wypływało;)). Pierwszym skojarzeniem był popcorn ale ta brązowa część popcornu, która zostaje.

IMG_0457

Idąc tropem smażonego jedzenia na patyku w Pekinie skusiliśmy się też na skorpiony. Porównywalne do opisanych wyżej insektów lecz bez chili i tym razem coś w środku było. Znaczy nie były aż tak suche. Przy skorpionie chyba bardziej problemowe mogą być wrażenia wizualne. Czy to szczypce czy kolec jadowy nie do końca zachęcają do schrupania. Myślę, że są one produktem lekko turystycznym i nie jedzonym do każdego obiadu lecz doświadczenie ciekawe.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W większości programów w telewizji o dziwnym jedzeniu pojawia się durian. Wygląda bardzo sympatycznie. Wieść niesie, że to najbardziej śmierdzący owoc świata. W moim odczuciu nie zapach jest najgorszy. Cały zestaw składający się z zapachu (coś zgniłego), smaku (dalej coś zgniłego połączonego z cebulą) i konsystencji (taka papka) daje efekt końcowy. Pierwsze wrażenie miałem, że to kolejny produkt dla turystów lecz gdy w osiedlowym supermarkecie przyszła dostawa durianów ludzie w kolejce stali. Coś w tym musi być ale co nie mam pojęcia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mniej spektakularne ale lokalne. Znaleźliśmy w sklepie ogórki kiszone. Tak przynajmniej myśleliśmy patrząc na opakowanie. Ogórki okazały się mocno konserwowymi z dużą ilością przypraw. Zjedliśmy po jednym i wystarczyło na próbę. Tego produktu nie polecę w dużych ilościach.

IMG_0147

Jedzenie na patyku jest dość popularne w Chinach. Tym razem macki ośmiornic smażone. Niestety w tym wypadku były przesmażone i za twarde. Na ulicach na patykach można dostać wiele ciekawych rzeczy od owadów, przez owoce morza i różnorodne mięsa. Część dań nie tak spektakularna jak owady ale bardzo smaczna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na koniec coś czego nie spróbowaliśmy 😉 Może następnym razem – pieczone królicze głowy 🙂 Smacznego 🙂

Jak tylko mam możliwość to próbuję zobaczyć świat z okna samolotu. Lubię miejsca przy oknie i patrzenie w dół. W nowszych samolotach są dodatkowe kamery dziobowa i pod spodem lecz nie zastąpią widoku z okna. Jest GoogleMaps ale to też nie to sam0. Druga część zdjęć zrobionych z góry:)

OLYMPUS DIGITAL CAMERABarbados

OLYMPUS DIGITAL CAMERAAzory

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJakiś zamek na jurze

OLYMPUS DIGITAL CAMERAKatowice

IMG_0257Chorwacja

a (2463)ZEA

fbKielce (Ślichowice, Malików)

IMG_0017Czasem niestety nie widać lądu

IMG_0254Pola do odparowywania wody morskiej na sól (Nin, chorwacja)

a (2454)Góry, Chiny

Sezon wczasowy jeszcze nie rozpoczęty. Jadąc w podróż jedną z rzeczy, które mnie ciekawią są lokalne ceny w sklepach. Podrzucę kilka cen z minionego weekendu. Ceny są z 25 V 2013 przy kursie 1 kuna = 0,56 zł. Pochodzą one z Zadaru i okolicy (Dalmacja).

Targ/ulica:OLYMPUS DIGITAL CAMERA

-Suszone figi – 50 kn/kilo

-Burek z serem (ciastko) – 10-12 kn

-Czereśnie – 30 kn/kilo

-Miód z figami – 28 kn

-Magnes na lodówkę – 15-40 kn

-Worek z lawendą – 20-50 kn

-Spaghetti na lotnisku – 45 kn

-Pizza Calzone na starym mieście – 45 kn

-Zupa rybna lub krewetkowa – 25 kn

Supermarket:

-Pomarańcze – 8,99 kn/kilo

-Kawa 3 w 1 – 2,29 kn

-Woda niegazowana – 4- 5  kn/litr

-Ser kozi – 75 kn/kilo (widzieliśmy i takie za 500 kn)

-Sok pomarańczowy – 8,99 kn/litr

-Chleb – około 6 kn

-Lokalne alkohole – 9,90 kn/0,1 litra

-Wino – od 20 kn

-Piwo – od 6 kn

-Salami (pakowane) – 9,99 kn/100g

-Oliwki – od 10 kn

Inne:

Bilet Zadar lotnisko-centrum – 25 kn

 

Wiele osób uparcie zasłania okna podczas lotu samolotem. Wysoko, przy dalszych przelotach zrozumiałe ale jak można nie skorzystać z obserwacji tego co poniżej. Kilka zdjęć z samolotu z ostatniego wyjazdu 🙂

IMG_0602Góry (Chiny)

IMG_0611Pustynnie (Oman lub ZEA)

IMG_0019 (2)Warszawa

IMG_0018 (2)Warszawa

IMG_0002 (2)Dubaj (ZEA)

1367617501_busDzisiaj zamiast historii  busa będą historie z busami. A konkretniej też i z autobusami. Jakiś czas temu gdy na rynek wszedł polskibus.com był to produkt nowy i powodujący wiele emocji zarówno wśród użytkowników jak i konkurencji. Był to na pewno krok milowy w transporcie „dalekobieżnym” w Polsce. Po 3 milionach pasażerów polskibus.com zyskał kilka minusów w moich oczach. Pierwszą rzeczą, która bywa problemowa jest brak numerowanych miejsc zwłaszcza dla pasażerów, który jeżdżą w dwie lub więcej osób i wsiadają gdzieś na trasie. Miejsce znajdzie się zawsze ale często po przeciwnych końcach autobusu po obudzeniu chrapiących współpasażerów. W sumie coś jak w pociągach gdzie 8 osobowe przedziały często stają się dwoma łóżkami. Drugim minusem jest masowy zakup biletów na polskibus.com i późniejsza sprzedaż ich np. na allegro (czego regulamin polskibus.com zabrania ale nikt tego nie respektuje). Ostatnim minusem jest to, że po podwyżce cen biletów w Warszawie do biletu polskibus.com trzeba dodać czasem i 10 zł. aby pojechać i wrócić z centrum na Wilanowską. Mimo wszystko szanuję bardzo polskibus.com i polecam wszystkim.

Na szczęście zmiany wprowadzone przez nich spowodowały również zmiany u innych przewoźników. Kupując dzisiaj bilety na termin odległy o 3 tygodnie w polskibus.com zapłaciłbym za 2 osoby 50-60 zł na trasie Kielce-Warszawa. Ta kwota nie do końca mi odpowiadała dlatego udałem się na stronę muszkieter.pl (nas lokalny przewoźnik). Często korzystałem z ich usług przewozowych na trasie Kielce-Warszawa-Kielce. Miłym zaskoczeniem okazała się cena ww. biletów. Pierwszy kosztował 1 zł. (plus 1,23 zł.) natomiast drugi 8 zł. lub też 1 zł. zależnie od obłożenia. Busy lub autobusy Muszkieter odjeżdżają z dworca PKS  Kielcach a w Warszawie mają przystanek na Zachodnim i na Placu Defilad co ułatwia przemieszczanie się. Podobno mają karty stałego klienta, o których jeszcze informacji nie znalazłem a i gdzieś słyszałem, że Wi-Fi mają wprowadzić. Minusem jest to, że na trasie, która mnie interesuje wjeżdża do kilku miasteczek ale i to do zniesienia. Może przydał by się jeszcze jeden bus trochę później ale godziny są ok.

Oby rynek poszedł w ta stronę 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERARuch uliczny w Chinach jest jedną z rzeczy, które obawiam się że u nas by nie zdały egzaminu. Pierwszym charakterystycznym elementem jest trąbienie ostrzegawczo-wszechobecne. Skręcam to zatrąbię, wyprzedzam a to może, dojeżdżam do skrzyżowania to może klakson. Po kilkunastu dniach jednak da się zauważyć, że ma to swoje plusy. Kolejnym elementem jest ogromna ilość samochodów i podobna ilość motorów, skuterów i pojazdów zbudowanych na bazie motoru. Często gdy te dwu lub trzykołowe pojazdy dojeżdżają do skrzyżowania i mają czerwone zamieniają się w pieszych i przejeżdżają po pasach. I tu dochodzimy do tematu pieszych, z których bardzo wielu zwłaszcza w Pekinie nie widzi czerwonego światła. Przechodzi się przez ulicę zawsze i wszędzie (co również po kilku dniach jest do przywyknięcia i używania). Podobno podczas naszego pobytu wprowadzono nowe prawo wprowadzające mandaty za przechodzenie na czerwonym ale wiele to według mnie wizualnie nie zmieniło. Finalnie też zazwyczaj panuje zasada większego pojazdu i właśnie te mają pierwszeństwo w sytuacjach dziwnych a tych nie mało. Pozytywne na pierwszy rzut oka jest jakoś samochodów na chińskich droga (mało które mają więcej niż 3-5 lat). W całym kraju buduje się wiele autostrad a każde większe miasto ma co najmniej kilka (Pekin 7) ringów – wewnętrznych obwodnic lecz korki mimo tego są ogromne. Europejskie prawo jazdy w Chinach jest nieważne trzeba zdać dodatkowe egzaminy. Może to i dobrze;)

Widok z hotelu na skrzyżowanie w Xi`an

Mieszkańcy Syczuanu twierdzą, że są tam znane trzy rzeczy ostre jedzenie, Mahjong i właśnie Hot Pot. Możemy uznać go jako rodzaj naczynia ale moim zdaniem bardziej nazwa odnosi się do sposobu przyrządzania.

IMG_0128Widziałem dwa rodzaje Hot Potu – w pierwszym duży garnek znajduje się na środku stołu a dodatki na patyczkach wkładane są tam przez wszystkich, w drugim natomiast każdy posiada swoje naczynie. Sposób drugi bardziej mi odpowiadał ponieważ każdy może wybrać rodzaj zupy (jej ostrość), która się znajdowała w jego naczyniu.IMG_0123 Zasada działania jest prosta zupa się gotuje a my dodajemy wybrane przez siebie produkty do środka gdzie się gotują. Po ugotowaniu zjadamy i dodajemy następne.

Po kilku takich cyklach powstałą zupę można oczywiście zjeść. Jeżeli zupa wyparowuje za szybko lub nasz posiłek jest długi najczęściej obsługa uzupełnia płyn.

Co można gotować w garnku Hot Pot? Praktycznie wszystko: grzyby, mięso, owoce morza, lotos, warzywa i wiele innych. Bardzo fajna rzecz do spędzenia czasu w towarzystwie. Ekonomiczniej jest zamawiać Hot Pot w więcej osób ponieważ wtedy koszt „wsadu” rozkłada się na wszystkich 🙂

Zanim światło dzienne ujrzą zdjęcia, relacje i filmy garść liczb 🙂

ponad 20 000 km samolotami

ponad 3 000 km pociągami

ponad 200 km metrem

ponad 100 km lokalnymi busami

ponad 50 km na piechotę

ponad 50 km taksówkami

ponad 1500 zrobionych zdjęć

potraw spróbowanych – wiele 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA