Archive for the ‘Foto’ Category

Od jakiegoś czasu (o czym już kiedyś pisałem na blogu) próbuję swoich sił w hodowli egzotycznych roślin. Część nasion przywożę z zagranicznych wyjazdów a część zamawiam przez internet. Od ostatniego wpisu trochę zmian nastąpiło. Część rośli nie przetrwała długiej zimy, lecz pojawiło się także kilka nowości.

Aktualni mieszkańcy:

Ananas (ok. 20 cm), kawa (ok. 35 cm, czekamy aż zakwitnie), mandarynka (ok. 60 cm, kwitnie i owocuje regularnie), granat (ok. 35 cm, źle zniósł zimę ale powoli dochodzi do siebie), figa (ok. 40 cm. owoc dojrzewa), liść laurowy (ok. 30 cm), pieprz czerwony  (ok. 80 cm), poziomki (3 krzaczki, owocujące), palmy (różne od kilkunastu do kilkudziesięciu cm), chili (ok. 35 cm, właśnie kwitnie), kasztan jadalny (ok 30 cm). Oprócz roślin znanych w mini szklarni mamy również kilka niewiadomych. Często zdarzało nam się jakieś nasiona (z mieszanek przypraw itp) tam wrzucać. Pożyjemy, urośnie i zobaczymy. Kolejne nasiona wkrótce powinny kiełkować.

Nowi mieszkańcy:

Po wizycie w Chinach próbujemy w skrzynce i na działce hodować orzeszki ziemne. Na razie wyglądają całkiem nieźle.

IMG_0160

Drugim nowym mieszkańcem jest Herbata Chińska (Camelia Sinensis). Kupiona jako sadzonka. Dochodzi do siebie po podróży. Jak tylko zacznie być bujnym krzakiem zapraszamy na zieloną herbatę:)

IMG_0162

Do grona cytrusów dołączyła także Pomarańcza Trójlistkowa (Poncirus Trifoliata). Na razie niewielka sadzonka. W ciągu kilku dni zaczęła rozwijać się nowa gałązka co dobre wróży.

IMG_0161

Namówiony kilkuletnimi reklamami postanowiłem udać się na Świętokrzyskie Dni Truskawki do Bielin. Jako, że impreza nie powaliła mnie na kolana zdecydowaliśmy się zobaczyć coś w okolicy. Wybór na mapie padł na stary młyn w Belnie.

Młyn ten figuruje jako jedna z atrakcji gminy Bieliny. Powstał podobno w 1884 roku a działalność zakończył niecałe 20 lat temu. Stoi przy drodze. Wygląda jakby jeszcze kilka tygodni temu pracował. Worek na mąkę czeka na kolejny wsad. Tylko te zawalone częściowo ściany zmieniają wrażenie. Jeżeli chcecie go zobaczyć to polecam pośpiech bo nie dam sobie nic uciąć, że przetrwa kolejną zimę.

Wychodzimy z założenia, że poznać lokalną kulturę t w dużej części jej spróbować. Oprócz lokalnych, tradycyjnych potraw o których później próbowaliśmy też znaleźć lokalne smaczki, których chyba na co dzień byśmy nie jedli. W każdym z miejsc, które odwiedziliśmy coś się udało znaleźć.

IMG_0570

Zupa jak zupa. Zamówiona przez znajomych w restauracji w centrum Pekinu. Ogólnie to była zupa ze świnki z tofu. Ładnie pływające kostki i obowiązkowo w zestawie słomki żeby wypić z nich szpik 🙂 Gotowana wiele razy dlatego mętna ale to nie pierwszy raz w Chinach kiedy tak to wyglądało. To co wyglądało jak makaron było tofu w paskach. Tradycyjnie gdy trochę zupy odparuje lub się ją po prostu zje to obsługa przynosi i dolewa do garnka, który cały czas się gotuje na środku stołu.

IMG_0244

Wszędzie pisano zjedzcie kaczkę po pekińsku bo jest rewelacyjna. Powiem krótko – zła nie jest ale tania też nie. Wokół kaczki po pekińsku zamówiliśmy kilka dań z podobnego źródła. Na stole więc znalazły się żołądki z kaczki (dość smaczne) i kacze nogi. Pisząc nogi mam na myśli to z samego końca na czym kaczka stoi (stopa?). Smakuje to jak nie do końca ugotowany makaron i gdyby nie sos sojowy to ciężko o jakiś konkretny smak.

IMG_0480

Tofu. Tofu w Chinach możemy znaleźć na każdym kroku. W różnych postaciach i smakach lecz zawsze. Żółty ser jest rzadkim rarytasem. Z całego wachlarza tofu zdecydowaliśmy się spróbować jego nieco innej wersji o wdzięcznej nazwie Stinky Tofu. W wielkim skrócie to mamy do czynienia z spleśniałym, smażonym tofu, przy którym nasze francuskie sery to perfumy 🙂 Miałem wrażenie, że pełnia zapachu ujawnia się dopiero w momencie gryzienia …

IMG_0047 (3)

Pani sprzedająca stwierdziła, że te są najlepsze bo one mieszkają w bambusach. Jakieś chrabąszcze chyba. Jak na Syczuan przystało posypane chili i usmażone. A właściwie to najpierw usmażone. Jaki smak? Hmm smak chili głównie. Pancerzyków, nóżek i czułków w smaku czuć nie było. Chrupały porządnie ale w środku raczej suchy (nic nie wypływało;)). Pierwszym skojarzeniem był popcorn ale ta brązowa część popcornu, która zostaje.

IMG_0457

Idąc tropem smażonego jedzenia na patyku w Pekinie skusiliśmy się też na skorpiony. Porównywalne do opisanych wyżej insektów lecz bez chili i tym razem coś w środku było. Znaczy nie były aż tak suche. Przy skorpionie chyba bardziej problemowe mogą być wrażenia wizualne. Czy to szczypce czy kolec jadowy nie do końca zachęcają do schrupania. Myślę, że są one produktem lekko turystycznym i nie jedzonym do każdego obiadu lecz doświadczenie ciekawe.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W większości programów w telewizji o dziwnym jedzeniu pojawia się durian. Wygląda bardzo sympatycznie. Wieść niesie, że to najbardziej śmierdzący owoc świata. W moim odczuciu nie zapach jest najgorszy. Cały zestaw składający się z zapachu (coś zgniłego), smaku (dalej coś zgniłego połączonego z cebulą) i konsystencji (taka papka) daje efekt końcowy. Pierwsze wrażenie miałem, że to kolejny produkt dla turystów lecz gdy w osiedlowym supermarkecie przyszła dostawa durianów ludzie w kolejce stali. Coś w tym musi być ale co nie mam pojęcia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mniej spektakularne ale lokalne. Znaleźliśmy w sklepie ogórki kiszone. Tak przynajmniej myśleliśmy patrząc na opakowanie. Ogórki okazały się mocno konserwowymi z dużą ilością przypraw. Zjedliśmy po jednym i wystarczyło na próbę. Tego produktu nie polecę w dużych ilościach.

IMG_0147

Jedzenie na patyku jest dość popularne w Chinach. Tym razem macki ośmiornic smażone. Niestety w tym wypadku były przesmażone i za twarde. Na ulicach na patykach można dostać wiele ciekawych rzeczy od owadów, przez owoce morza i różnorodne mięsa. Część dań nie tak spektakularna jak owady ale bardzo smaczna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na koniec coś czego nie spróbowaliśmy 😉 Może następnym razem – pieczone królicze głowy 🙂 Smacznego 🙂

Jak tylko mam możliwość to próbuję zobaczyć świat z okna samolotu. Lubię miejsca przy oknie i patrzenie w dół. W nowszych samolotach są dodatkowe kamery dziobowa i pod spodem lecz nie zastąpią widoku z okna. Jest GoogleMaps ale to też nie to sam0. Druga część zdjęć zrobionych z góry:)

OLYMPUS DIGITAL CAMERABarbados

OLYMPUS DIGITAL CAMERAAzory

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJakiś zamek na jurze

OLYMPUS DIGITAL CAMERAKatowice

IMG_0257Chorwacja

a (2463)ZEA

fbKielce (Ślichowice, Malików)

IMG_0017Czasem niestety nie widać lądu

IMG_0254Pola do odparowywania wody morskiej na sól (Nin, chorwacja)

a (2454)Góry, Chiny

Wiele osób uparcie zasłania okna podczas lotu samolotem. Wysoko, przy dalszych przelotach zrozumiałe ale jak można nie skorzystać z obserwacji tego co poniżej. Kilka zdjęć z samolotu z ostatniego wyjazdu 🙂

IMG_0602Góry (Chiny)

IMG_0611Pustynnie (Oman lub ZEA)

IMG_0019 (2)Warszawa

IMG_0018 (2)Warszawa

IMG_0002 (2)Dubaj (ZEA)

Pieczarki

Posted: Maj 5, 2013 in Foto, Gotowanie
Tagi: , , , ,

Podczas wczorajszych zakupów chciałem kupić kilka pieczarek. Pani się nałożył jaki półtora kilograma ale że były ładne to trzeba było wymyślić jakieś danie.
Makaron z pieczarkami
W woku podsmazyc imbir, czosnek i pieczarki. Dolewamy trochę wody i gdy zaczyna się kończyć wrzucamy makaron nudle. Dodajemy chili, czosnek granulowany, pieprz syczuanski, sól, sos sojowy i szczypiorek posiekany. Na koniec mijamy jajko i mieszany. Po przełożeniu do miseczki dodajemy trochę prazonej  cebulki 🙂 polecam
image

OLYMPUS DIGITAL CAMERARuch uliczny w Chinach jest jedną z rzeczy, które obawiam się że u nas by nie zdały egzaminu. Pierwszym charakterystycznym elementem jest trąbienie ostrzegawczo-wszechobecne. Skręcam to zatrąbię, wyprzedzam a to może, dojeżdżam do skrzyżowania to może klakson. Po kilkunastu dniach jednak da się zauważyć, że ma to swoje plusy. Kolejnym elementem jest ogromna ilość samochodów i podobna ilość motorów, skuterów i pojazdów zbudowanych na bazie motoru. Często gdy te dwu lub trzykołowe pojazdy dojeżdżają do skrzyżowania i mają czerwone zamieniają się w pieszych i przejeżdżają po pasach. I tu dochodzimy do tematu pieszych, z których bardzo wielu zwłaszcza w Pekinie nie widzi czerwonego światła. Przechodzi się przez ulicę zawsze i wszędzie (co również po kilku dniach jest do przywyknięcia i używania). Podobno podczas naszego pobytu wprowadzono nowe prawo wprowadzające mandaty za przechodzenie na czerwonym ale wiele to według mnie wizualnie nie zmieniło. Finalnie też zazwyczaj panuje zasada większego pojazdu i właśnie te mają pierwszeństwo w sytuacjach dziwnych a tych nie mało. Pozytywne na pierwszy rzut oka jest jakoś samochodów na chińskich droga (mało które mają więcej niż 3-5 lat). W całym kraju buduje się wiele autostrad a każde większe miasto ma co najmniej kilka (Pekin 7) ringów – wewnętrznych obwodnic lecz korki mimo tego są ogromne. Europejskie prawo jazdy w Chinach jest nieważne trzeba zdać dodatkowe egzaminy. Może to i dobrze;)

Widok z hotelu na skrzyżowanie w Xi`an